Humanae vitae

Jerzy Szyran OFMConv

 Przesłanie encykliki „Humanae vitae” wciąż aktualne

      Poddając refleksji współczesne nauczanie Kościoła katolickiego na temat małżeństwa i płciowości człowieka, nie sposób pominąć milczeniem pierwszą posoborową encyklikę papieża Pawła VI „Humanae vitae”. O zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego, która została opublikowana 25 lipca 1968 r. W obliczu obrad Synodu Biskupów podejmującego refleksję nad stanem małżeństwa i rodziny oraz wyzwań, jakie stoją przed współczesną rodziną, warto przypomnieć o tym doniosłym dla Kościoła dokumencie papieskim.

 1.Historia powstania

     Bardzo ważną rolę w powstaniu encykliki odegrał ówczesny arcybiskup metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła, który tę tematykę poruszył wcześniej w swojej książce „Miłość i odpowiedzialność”. Wojtyła na prośbę Pawła VI utworzył w Krakowie specjalną komisję, która miała przygotować materiały do encykliki. Członek tej komisji ks. A. Bardecki wspominał później: „Wspólnie w szeregu spotkań, przygotowaliśmy materiały, które kard. Wojtyła przekazał Pawłowi VI. Kiedy porównywałem potem encyklikę «Humanae vitae» z naszymi materiałami, stwierdziłem, że co najmniej 60% materiałów krakowskich weszło do encykliki”[1].

Encyklika wywołała falę głosów krytycznych, które do dziś nie milkną. Skłoniło to wiele episkopatów do szerszego i głębszego upowszechnienia idei „Humanae vitae” wśród wiernych. Niektorzy teolodzy do dziś nie zgadzają się z nauczaniem tej encykliki (głównie z kręgu teologii niemieckiej i szwajcarskiej).

 2. Struktura encykliki

     „Humanae vitae” podzielona została na trzy części:

  • nowe aspekty problemy i kompetencje Magisterium (nr 2-6),
  • pryncypia doktryny moralnej (nr 7-18),
  • dyrektywy pastoralne (nr 19-30).

     Bardzo ważna jest druga część, w której Papież powtórzył naukę Soboru Watykańskiego II na temat miłości małżonków i odpowiedzialnej prokreacji, nierozerwalności małżeństwa oraz jednoczącej i prokreacyjnej rangi aktu małżeńskiego.

Dokument stwierdza zdecydowanie, że „każdy akt małżeński musi być otwarty na przekazywanie życia”[2], choć dopuszcza naturalną regulację poczęć[3], podczas gdy zabronione zostało jakiekolwiek działanie o charakterze antykoncepcyjnym i wczesnoporonnym (tak więc każda ze sztucznych metod zapobiegania ciąży)[4].

 3. Centralny punkt encykliki

     Centralnym punktem encykliki jest jej II część, która ukazuje miłość małżeńską w jej wielu przejawach. Z tego faktu wynika w dalszej kolejności całość rozumienia katolickiej etyki seksualnej.

     W obrzędzie zaślubin, małżonkowie składają sobie przysięgę, której kluczowym składnikiem jest przyrzeczenie miłości. Kościół w swoim nauczaniu bardzo mocno podkreśla znaczenie miłości oblubieńczej dla związku małżeńskiego, stąd określił także jej cztery cechy, które ją uwiarygodniają i czynią ją na wskroś osobową[5].

 3.1. Miłość ludzka

     Miłość małżeńska winna być przede wszystkim ludzka. Człowiek bowiem nie jest stworzeniem jednowymiarowym, lecz na compositum humanum składa się ogromne bogactwo życia duchowego, doświadczeń intelektualnych czy doznań emocjonalnych. Obejmując miłosnym aktem wszystkie te sfery, człowiek obdarza szeroko pojętym dobrem każdy element ludzkiej struktury. W ten sposób dotyka nie jakiegoś elementu ludzkiego bytu, lecz swą miłością ogarnia całego człowieka, przenikając miłosnym aktem nawet to, co nie widzialne dla oczu[6]. Stąd też kochanie tylko jednej, wybranej sfery czyni miłość niepełną lub fałszywą.

 3.2. Miłość wierna i wyłączna

     W dalszym rzędzie konsekwencją miłości wszechogarniającej człowieka jest jej wierność i wyłączność, które wpisują się we wzór miłości oblubieńczej Chrystusa do swego Kościoła. Chrystus bowiem pozostaje wierny swej Oblubienicy, mimo grzeszności i niewierności. Takiej właśnie wierności oczekuje Kościół od par małżeńskich. Dla wielu może wydawać się ona swoistym ograniczeniem czy zniewoleniem, lecz dobrze pojęta wierność małżeńska jest autentycznym wyzwoleniem. Wierność jest dowodem autentyczności daru miłości oraz mocy duchowej, która przejawia się właśnie w stałości, konsekwencji wyboru i duchu ofiary[7].

     Miłość „nie szuka swego” (1Kor 13,5), stąd duch ofiary trwale wpisuje się w prawdziwą miłość. Wzór Chrystusa, który za swój Kościół oddał życie, przynagla człowieka do wydawania samego siebie na ofiarę w imię miłości małżeńskiej. Wielu małżonków przeżywa różnego rodzaju frustracje, nie spełnione nadzieje czy brak perspektyw na życie. Jednak w imię miłości i wierności, w duchu ofiary trwają w swoim związku, każdego dnia podejmując trud naśladowania Chrystusa w Jego relacji do Kościoła, która ma charakter służby: „Nie przyszedłem, by Mi służono, lecz aby służyć” (Mt 20,28). Kto nie podejmuje wyrzeczeń w imię miłości, tego miłość nie jest prawdziwa i pełna.

 3.3. Miłość pełna    

     Miłość powinna być także pełna. Małżonkowie bowiem poprzez akt miłości otwierają się na siebie nawzajem i dopuszczają drugiego do swego życia. Uczestnictwo w życiu drugiego człowieka jest dopuszczeniem go do spraw dnia codziennego, zaproszeniem do wspólnoty ze sobą na wszystkich płaszczyznach ludzkiej egzystencji. Miłość pełna jednak zakłada także wymiar wewnętrzny miłosnego zaangażowania: „Czyn ten obejmuje w społeczności domowej nie tylko wzajemną pomoc, lecz powinien rozciągać się też, i to w pierwszym rzędzie, na to, by małżonkowie pomagali sobie wzajemnie w coraz pełniejszym kształtowaniu i doskonaleniu człowieka wewnętrznego, by przez wzajemną wspólność życiową postępowali z dnia na dzień coraz bardziej w cnotach, a zwłaszcza rośli w prawdziwej miłości Boga i bliźniego”[8]. Miłość pełna otwiera zatem „drzwi” do wszystkich pokładów codziennego życia[9].

 3.4. Miłość płodna

     Na ostatnim miejscu została wymieniona miłość w wymiarze płodnym. Małżonkowie w sposób świadomy i dobrowolny angażują się w stwórcze dzieło Boga, stają się Jego wiernymi współpracownikami. Na wzór bowiem miłości Chrystusa do Kościoła, który we chrzcie rodzi nowych członków społeczności wierzących, małżonkowie stają się dawcami życia[10]. Kościół zatem dopuszcza tylko naturalne metody regulacji poczęć, których z woli Stwórcy małżonkowie mogą rozumnie używać w planowaniu swej rodziny.

 ***

     Encyklika „Humanae vitae” pozostaje, mimo upływu czasu, najbardziej doniosłym dokumentem określającym zasady moralne życia małżeńskiego i prokreacji. Nie będzie przesadnym stwierdzenie, że wszystko, co ukazało się po tej encyklice jest komentarzem i odwołaniem się do tego dokumentu. Tak więc jej przesłanie jest wciąż aktualne.


[1] A. Bujak, M. Rożek: Wojtyła. Wrocław: 1997, s. 16

[2] Paweł VI, Encyklika „Humanae vitae”. O zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania ludzkiego życia, (dalej jako HV), Watykan 1968, nr 11.

[3] Por. HV, 16.

[4] Por. HV, 14.

[5] Por. HV, 9.

[6] Por. HV, 9.

[7] Por. HV, 9.

[8] Pius XI, Encyklika „Casti conubi”. O małżeństwie chrześcijańskim z uwzględnieniem obecnych stosunków, potrzeb, błędów i wykroczeń w rodzinie i w społeczeństwie, Watykan 1930, nr 23.

[9] Por. HV, 9.

[10] Por. HV, 9.

Przewiń do góry