18 Grudzień 2014 07:32
Klasztor
  Wspólnota
  Zmarli Bracia
  Lokalizacja
Kościół i Sanktuarium
  Historia
  Zabytki
  Św. Franciszek
   z Asyżu

  Św. Antoni z Padwy

Współnoty i grupy
  Franciszkański Zakon    Świeckich
  Bractwo
   Św. Antoniego

  Grupa Biblijno-    modlitewna
  Rycerstwo    Niepokalanej
  Szkoła Ewangelizacji    Niepokalanej
  Żywy Różaniec
Rok Życia Konsekrowanego
  Rozpoczęcie Roku Życia
   Konsekrowanego

  List Papieża Franciszka
  List na rozpoczęcie
   roku życia
   konsekrowanego

  Życie Konsekrowane
  Urbis et orbis
Warto wiedzieć
  Klauzula sumienia
  Być Kobietą
  Mężczyzną być
  Anastazis
  Świętość życia
  Miłość
  Namaszczenie Chorych
  Trójca Święta
  Eucharystia-
   szkoła życia
   małżeńskiego

  In vitro
  Jak zrozumieć
    współczesny świat?

  Kapłaństwo św. Jana
   Marii Vianneya

Jan Paweł II
  Miłość oblubieńcza
  Dekalog Jana Pawła II
Franciszkanie
  Klasztory
  Prowincja i jej dzieła
  Kościelne
  Ciekawe

Do posłuchania
Play
Najnowsze filmy
Ojcze nasz
Oglądano 75
POMÓŻ KOMUŚ = KTOŚ POMOŻE TOBIE!
łańcuch pomocy
Oglądano 194
Potęga słow
Słowa które mogą zmienić twoją sytuacje
Oglądano 200
90 sekund, które musisz zobaczyć!
Masz jedno życie dobrze je wykorzystaj
Oglądano 237
Pod Prąd
Oglądano 1,016
ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe cz. 3

o. Jerzy Szyran

ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe

Jak świeca MP3  

Na spoczywającym u stóp ołtarza wieńcu, kolejno, w każdą niedzielę adwentu zapali się jedna świeca, wyznaczając czas czterech tygodni oczekiwania na spotkanie z nowo narodzonym Jezusem. To czas czuwania i przygotowywania ścieżek Panu, który gdy nadejdzie o pierwszej czy o trzeciej straży, chce nas znaleźć przygotowanych[1]. Zamyślenia adwentowe mają pomóc w odnalezieniu tego jedynego Światła, pośród wielu świateł współczesnego świata, które prowadzą do nikąd.

SACRIFICIUM

     Świeca paląc się, podlega nieustannie procesowi spalania. Każdy dzień jej używania, zbliża ją do całkowitego zniszczenia, założenia z siebie całopalnej ofiary (sacrificium). Podobnie człowiek rozpalony wewnętrznym światłem, spala się aż do całkowitej zatraty siebie.

 Kruchość życia

     Miarą naszych dni jest siedemdziesiąt lat. Gdzież się podział tysiąc łat? Zostaliśmy ograniczeni do siedemdziesięciu lat, albo najwyżej do lat osiemdziesięciu. Jeśli żyjemy dłużej, to nie jest to już życie, lecz śmierć. A u silniejszych, lat osiemdziesiąt. Czy zdarzyło ci się spotkać zdrowego osiemdziesięciolatka? Przysłowie greckie mówi: «Starość sama jest choro­bą». A co nadto, to trud i boleść. Wszystkie następne lata, to nie życie, lecz boleść”[1]. Życie ludzkie jest ciągłym zmierzaniem do unicestwienia – człowiek spala się i ginie. Należy zatem nadawać głębszy sens naszemu spalaniu się, by nie pozostał z nas jedynie ogarek.

 Umieranie dla siebie

„Żyję, nie żyjąc w sobie,
Nadziei skrzydła rozwieram,
Umieram, bo nie umieram!
Ja już nie żyję w sobie,
Bez Boga żyć nie mogę!
Bez Niego i bez siebie
Jakąż odnajdę drogę?
Miast życia - tysiąc śmierci! -
W głębię życia się wdzieram,
Umieram, bo nie umieram!
To życie, którym żyję,
To zaprzeczenie życia,
To ciągłe umieranie!
Aż pójdę do zdobycia
Ciebie, mój Boże!”[2].

          Ciągłe umieranie – spalanie się, jak adwentowa świeca, owocuje. Człowiek, który nie jest zdolny do ponoszenia ofiar miłości,  zatrzymuje się jedynie w perspektywie tego życia i nie jest w stanie otworzyć się na wartości wieczne[3]. Umierać zatem oznacza ciągłe przechodzenie na wyższe płaszczyzny życia wewnętrznego, by w końcu ulecieć na miejsce przygotowane przez Boga.

 Walka o życie

     Dziś człowiek pojmuje życie jako okres, którego miarą są daty narodzin i śmierci. „Potem” jest wielką watpliwością. Stąd też w świecie rozgrywa się nieustanna walka o życie, o jego jakość, długość i atrakcyjność. Smak życia mierzony jest chwilą obecną.

Spalająca się świeca adwentowa uświadamia nam przemijalność, a jednocześnie jej strzelajacy w górę płomień ukazuje właściwy kierunek i sens, jaki człowiek winien nadawać swojemu życiu. Walka zatem o życie, choć rozgrywa się „tu i teraz”, toczy się o życie, które nie ma granic czasu i przestrzeni[4].

 


[1] Orygenes, Homilie do księgi Psalmów, 19, 10.

[2] Jan od Krzyża, Żyję, nie żyjąc w sobie, 1.

[3] „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24).

[4] „Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów” (Łk 9,23-26).

ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe cz. 2

o. Jerzy Szyran

ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe

Jak świeca MP3  

 

    Na spoczywającym u stóp ołtarza wieńcu, kolejno, w każdą niedzielę adwentu zapali się jedna świeca, wyznaczając czas czterech tygodni oczekiwania na spotkanie z nowo narodzonym Jezusem. To czas czuwania i przygotowywania ścieżek Panu, który gdy nadejdzie o pierwszej czy o trzeciej straży, chce nas znaleźć przygotowanych[1]. Zamyślenia adwentowe mają pomóc w odnalezieniu tego jedynego Światła, pośród wielu świateł współczesnego świata, które prowadzą do nikąd.

CALOR

     W grudniowe wieczory ludzie w dawnych czasach gromadzili się wokół pieca czy kominka, skąd rozchodziło się przyjemne ciepło. Dziś w naszych domach tę funkcję przejęły kaloryfery, przenośniki ciepła (calor). Zbliż dłonie do płomienia świecy, a poczujesz także przyjemne ciepło, które daje ta prosta woskowa kolumna[1].

 Ogień ducha

     Świeca daje ciepło, gdyż płonie żywym ogniem. Proces, który w niej zachodzi jest ciągłym spalaniem się, które emanuje ciepło. Świeca nie zapalona nie grzeje.      

     Zimny człowiek nie ma w sobie ducha, który by go zapalał, by płonął. Zapalony ogniem ducha, zaczyna płonąć we wszystkich warstwach swego życia[2]. Jego entuzjazm i gorliwość stają się dla niektórych zaraźliwe. On ich podpala, by ogień szedł i roprzestrzeniał się.

 Blask spojrzenia

     Widziałeś kiedyś blask radosnych oczu? Czy widzisz wokół siebie tylko smutne i szare twarze? Spójrz na świecę drugiego tygodnia adwentu, jak radośnie płonie. Prawdziwą radość daje bycie „dla” – ciągłe spalanie się w radosnym dawaniu[3].

 Ciepłe dłonie

     Wewnętrzny żar ogrzewa zimne dłonie. Wziąć za ciepłą rękę człowieka, któremu ufamy i pozwolić się poprowadzić żarowi jego miłości i ogniowi ducha, który w nim płonie[4]. Oto właśnie przesłanie drugiej świecy w adwencie.



[1] Por. Exultet. Śpiew  wykonywany w obrzędzie światła, podczas Liturgii Wigilii Paschalnej.

[2] „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,1-5).

[3] „Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.

Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!”

(Mt 6,22-23).

[4] „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49).

 

 

ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe cz. 1

o. Jerzy Szyran

ANATOMIA ŚWIECY Zamyślenia adwentowe

  Jak świeca MP3   

Na spoczywającym u stóp ołtarza wieńcu, kolejno, w każdą niedzielę adwentu zapali się jedna świeca, wyznaczając czas czterech tygodni oczekiwania na spotkanie z nowo narodzonym Jezusem. To czas czuwania i przygotowywania ścieżek Panu, który gdy nadejdzie o pierwszej czy o trzeciej straży, chce nas znaleźć przygotowanych[1]. Zamyślenia adwentowe mają pomóc w odnalezieniu tego jedynego Światła, pośród wielu świateł wspólczesnego świata, które prowadzą do nikąd.

LUX

     Człowiek nie jest w stanie żyć ani funkcjonować bez światła (lux). Oprócz światła w wymiarze fizycznym, potrzebuje także wewnętrznego światła, które rozświetlałoby jego wewnętrzny kierunkowskaz, by móc odnaleźć właściwą drogę do Boga.

Źródło światła

     Bóg jest źródłem światła[2], które oświeca wnętrze człowieka[3]. Trwać zatem w Bogu, oznacza poruszać się w świetle, którego nie są w stanie ogarnąć żadne ciemności[4]. W ten sposób człowiek zawsze nosi w sobie światło.

 Oświecenie

     Ciemności zewnętrznych w żaden sposób nie można porównać do wewnętrznego mroku, który sprawia, że człowiek błądzi także w swoich zewnętrznych działaniach. Potrzebujemy zatem zapalenia światła w wewnętrznym mieszkaniu[5] naszej duszy, by móc rozpoznawać kształty i wartość różnych rzeczy.

Adwent

Adwent człowieka i adwent Boga

Adwent to oczekiwanie człowieka na przyjście Boga. Żeby jednak móc go właściwie przeżyć potrzebna jest żywa świadomość, że nie tylko człowiek czeka na Boga – Pan Bóg też ma swój adwent, swoje pełne tęsknoty oczekiwanie na człowieka. Jego adwent nie zamyka się w czterech grudniowych tygodniach (jak nasz), on trwa nieprzerwanie odkąd Pan „z miłości przeznaczył nas dla siebie…”, a stał się szczególnie dramatyczny i dotkliwy od momentu pierwszego ludzkiego “nie” względem Jego miłości.

Jeremiaszowe wołanie "wróćcie synowie wiarołomni, bo jestem waszym Panem i przyjmę was" (Jer 3,14), ewangeliczna przypowieść o pasterzu szukającym zagubionej owcy, o ojcu wypatrującym na progu powrotu syna marnotrawnego (Łk 15) czy o ogrodniku oczekującym owocowania bezpłodnego drzewa (Łk 13,6-9) – to tylko niektóre obrazy odsłaniające adwent Boga, Jego tęskne wyczekiwanie powrotu wyrodnego stworzenia. Z tej tęsknoty Boga za człowiekiem narodził się Jezus.

Dopiero zasłuchanie się w ową tęsknotę Ojcowskiego serca Boga - w Jego doświadczenie ludzkiej obojętności, a zarazem w jego delikatność, z jaką On, Pan i Stwórca, ofiarowuje nam swą Miłość - nadaje naszemu przeżywaniu adwentu właściwego natężenia i głębi.

Pośród odkrycia tego największego i najboleśniejszego adwentu obecnego w sercu samego Boga rodzi się właściwa postawa adwentowa: coraz większa tęsknota za Tym, Który najbardziej tęskni. Adwent człowieka staje się echem adwentu Boga. Całe jego życie stopniowo staje się – jak życie Boga – adwentem, świętą tęsknotą.

18 grudnia

wspominamy:
W rodzinie franciszkańskiej:
Bł. Artur Bell, kapłan i męczennik z I Zakonu (1591-1643). Urodził się 13 11591 r. w Worcestershire (Anglia). Uczył się początkowo prywatnie, a od 1614 r. w Saint Omer. Święcenia kapłańskie przyjął 14 IV 1618 r. w Valladolid w Hiszpanii. 9 VIII tego samego roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych w Segovii. W zakonie pełnił różne funkcje - był profesorem i spowiednikiem w klasztorze św. Bonawentury w Douai (Flandria), definitorem generalnym. Napisał również kilka pism ascetycznych. W życiu zakonnym odznaczał się wielką gorliwością. W 1633 r. został mianowany prowincjałem prowincji szkockiej, którą miał wskrzesić, celu tego niestety nie osiągnął. Do Anglii wrócił w 1634 r. W 1643 r. został członkiem komisji do spraw beatyfikacji męczenników angielskich, ale niebawem sam stał się jednym z nich; aresztowano go 6 XI tego samego roku w Stevenage Za podstawę oskarżenia władze przyjęły dokumenty, które znaleziono przy nim. Skazany został na mocy dekretu z 1585 r. w Nevegate 7 XII 1643 r. Wyrok przyjął radośnie i ze śpiewem Te Deum. Egzekucja odbyła się 11 XII 1643 r. w Tyburn. Jak nakazywał dekret, powieszono go, a zwłoki poćwiartowano. Papież Jan Paweł II beatyfikował go 22 XI 1987 r.

 

 

Życie Konsekrowane
Słowo Boże na dziś

  Komentarz na
   III Niedzielę Adwentu

Msze św.
W niedziele:
7:00, 8:30, 10:00,
11:30, 13:00,
17:00, 19:00
W dni powszednie:
6:30, 8:00,
10:00, 19:00

Duszpasterstwo
  Ogłoszenia na
   III Niedzielę
   Adwentu

  Intencje 14.12-20.12
  Nabożeństwa
  Nauki dla narzeczonych
Sakramenty
  Chrzest
  Pokuta i pojednanie
  Małżeństwo
  Intencje mszalne
  Msza św.
   o uzdrowienie

  Adoracja
   Najświętszego
   Sakramentu

Dane Adresowe

Klasztor Zakonu
Braci Mniejszych Konwentualnych
(OO. Franciszkanie)

ul. Zakroczymska 1
00-225 Warszawa
tel. (22) 831 20 31 (klasztor)

Nr konta bankowego
10 1240 2887 1111 0010 5448 3674

Losowe Foto