Uczta przed podróżą

            Od zarania wieków nurtuje człowieka pytanie: jak jest tam, dokąd wszyscy zmierzają, ale jeszcze nikt stamtąd nie wrócił, by zdać relację (niestety wskrzeszony przez Jezusa Łazarz nic nie opowiedział [por. J 11,1nn.]). Stąd też w zależności od religii i kultury, człowiek tworzy sobie obrazy pozagrobowej rzeczywistości i według różnych mitów i tradycji przygotowuje się do podjęcia tej najważniejszej wyprawy swego życia.

Wyposażenie na drogę

            W mitologii greckiej władcą królestwa zmarłych był Charon (Χάρων – [Chárōn]) – bóg umierających i konających, Duch świata podziemnego, syn Erenu i Nyks. Był przewoźnikiem dusz zmarłych przez mityczną rzekę Styks (w innych wersjach mitu Styks nazywał się Acheron i czasem był jeziorem lub bagnem, co wynikało z tego, że poszczególne polis  [państwa-miasta] starożytnej Grecji różniły się nieco kulturą).

Charon był to posępny starzec, bezwzględny i bezlitosny. Nikt żywy nie miał wstępu do jego łodzi (kilka razy zdarzyło się odstępstwo od tej zasady, lecz zawsze człowiek ponosił za to karę, np. Herakles za przewiezienie musiał spędzić rok zakuty w łańcuchy). Podczas podróży dusze zmarłych musiały wiosłować, a Charon sterował łodzią. Za swe usługi pobierał on opłatę w wysokości 1 obola. Dlatego zgodnie ze zwyczajem, obowiązkiem rodziny było umieszczanie monety w ustach zmarłego.

W sztuce przedstawia się Charona jako brodatego, siwego i szpetnego starca, ubranego w strój niewolnika (z jednym rękawem) i okrągłym kapeluszem podróżnym na głowie. Często stoi on w łodzi z wiosłem.

            Każda z religii na swój sposób pragnie wyposażyć swoich wyznawców na drogę do wieczności i dać im stosowne przedmioty, które pomogą im przedostać się do królestwa zmarłych, by tam zażywać pokoju. Najczęściej to wyposażenie wkładało się zmarłemu do miejsca pochówku. Tymczasem chrześcijaństwo na drogę do wieczności wyposaża człowieka już za życia.

Uczta miłości

            Chrystus wiedząc, że Jego czas jest już bliski i nadeszła godzina wypełnienia swego posłannictwa, gromadzi uczniów na szczególnej wieczerzy. W czasie jej kulminacyjnego momentu podaje im chleb i wino, wypowiadając przedziwne słowa: „To jest Ciało moje”, „To jest Krew moja” (por. J 13,1nn.). W tych dwóch frazach spełniają się zapowiedzi Chrystusa o spożywaniu Jego Ciała, a szczególnie: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa Ciało moje i pije moją Krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,53-54).

            Życie wegetatywne (βῖος) człowieka jest naznaczone znamieniem umierania, życie duchowe (zωή), karmione życiem samego Chrystusa, nigdy się nie kończy.

Uczta na zakończenie i na rozpoczęcie

            W Ostatniej Wieczerzy dokonuje się swoiste pożegnanie, podczas którego Jezus daje uczniom ostatnie wytyczne odnoszące się do najbliższych dni.

            Po zmartwychwstaniu kolejne Chrystofanie są naznaczone spożywaniem wspólnych posiłków z uczniami. Pośród nich szczególnego wymiaru nabiera ten w Emaus (por. Łk 24,13nn.), gdy po obszernym wykładzie wszystkiego, co w Pismach i u proroków odnosiło się do męki i śmierci Chrystusa, daje się On poznać dwom uczniom podczas wieczornego posiłku.

            Od tych wydarzeń pamiątka Chrystusa uobecniana w czasie Uczty eucharystycznej staje się wciąż na nowo powtarzającym się objawieniem Zmartwychwstałego. Chrystus-Życie przychodzi ukryty w najświętszych Postaciach, by ukazywać ostateczny sens ludzkiego bytu, którym jest przejście przez bramę śmierci do życia. W śmierci bowiem człowiek przechodzi przez drzwi wiary do pewności i przekracza próg nadziei do spełnionej rzeczywistości. Na tę drogę do Życia otrzymujemy jedyny pokarm, Chrystusa-Życie.

Uczta – pokarm na drogę

            Obol wkładany w usta zmarłego, był wyposażeniem na drogę przez Styks. Ciało Pana, które kapłan in persona Christi wkłada w usta człowieka wiary, jest wyposażeniem na drogę do życia. Całość bowiem wydarzenia męki i śmierci kończy się doświadczeniem pustego grobu – Chrystus-Życie pokonał śmierć, zgubny owoc podany ludzkości przez szatana. A zatem przyjmując Chrystusa opowiadamy się za Życiem. Przekraczamy śmierć, by, przyobleczeni w Chrystusa,  znaleźć życie wieczne w królestwie światłości.

***

            Nie lękaj się śmierci. Pusty grób Chrystusa jest dowodem, że śmierć już straciła swoją moc nad człowiekiem. Wyposażenie zaś, które Bóg dał człowiekowi w swoim Synu jest gwarantem nieśmiertelności.

            Każda noc ma coś z umierania, dlatego szykując Cię do tej ostatniej, chcemy Ci dać jeszcze jedno wyposażenie, szczególną codzienną modlitwę:

„Oto jestem, Panie.

Dzień mój ma się ku końcowi. Jeźeli zrobiłem dziś coś dobrego, dziękuję Ci za to, Panie.

Jeżeli zgrzeszyłem, Twoja miłość niech przebaczy mi moją ciągle powtarzającą się słabość.

W tej ciszy nocnej, w której wyczuwam Ciebie – myślę o innej nocy; o tej, która nadejdzie, gdy oczy moje po raz ostatni ujrzą światło ziemi.

Śmierć nadejdzie tak samo, jak nadchodzi noc, równie nieunikniona i tak, jak ona głęboka.

Spraw, aby była najpiękniejszą z mych nocy.

Zasypiając dzisiejszego wieczoru, ofiaruję Ci moją duszę tak, jakby to była godzina śmierci.

Ojcze, przyjmij mnie. Spraw, bym zasypiając spokojnie, nauczył się umierać” (Romano Guardini).

W Wielką Sobotę 2020 katechezę wygłosił o. Jerzy Szyran

Przewiń do góry