6 stycznia

 

wspominamy:

w rodzinie franciszkańskiej:
Jana Karola Melchiori. Urodził się w Sez­ze niedaleko Rzymu 19X1613r. Pocho­dził z wieśniaczej rodziny Religijne wy­chowanie w domu ukształtowało jego ży­cie modlitwy oraz miłości Boga i bliźnie­go. Do 22 ro­ku życia pracował na roli. W 1633 r. prze­był ciężką chorobę. Wtedy złożył ślub, że jeśli wyzdrowieje, wstąpi do zakonu. Już w dzieciństwie przystąpił do kongrega­cji mariańskiej prowadzonej przez jezu­itów; jezuita też był jego stałym spowied­nikiem. Z latami wzrastało jego pragnie­nie bycia franciszkaninem, ale tylko bra­tem zakonnym. Zaczyna rozczytywać się w pismach duchownych, które czytał tak­że innym chłopcom, pasąc owce. Mając 17 lat, doświadcza łaski modli­twy kontemplacyjnej. Wzrasta również jego nabożeństwo do Najświęt­szej Dziewicy, na której cześć zaczyna pościć wraz z innymi chłopcami, w sobotę o chlebie i wodzie. Na cześć Matki Bożej składa ślub dozgon­nej czystości. Od tej chwili przeżywa straszne pokusy przeciw czystości, które przezwycięża z pomocą łaski Bożej. Ciągle wzrasta jego miłość do Eucharystii i rozpamiętywania męki Pańskiej. Pości także w piątki oraz biczuje się, ale w ukryciu. Zaczyna tęsknić do życia w samotności. Prze­żywa pierwsze wizje.
Nowicjat był dla niego czasem prawdziwej próby pod każdym wzglę­dem: upokorzenia i pokuty, zmyślone oskarżenia i poważne zarzuty wy­najdywane przez gwardiana i magistra zgodnie z pedagogią tamtych cza­sów. Dla tych powodów zamierzał opuścić zakon.
Mając 22 lata, w 1635 r. przywdział habit św. Franciszka. Wbrew wo­li rodziców pragnął pozostać bratem zakonnym. Już od nowicjatu życie jego upływało w pełnieniu posług kucharza, ogrodnika, kwestarza i za­krystiana.
Od 1646 r. aż do śmier­ci przebywał w Rzymie w klasztorze św. Piotra na Montorio i św. Fran­ciszka a Ripa. Obdarzony darem nadprzyrodzonej wiedzy Bożej, zagłę­biał się w zagadnienia filozoficzno-teologiczne. Wielu teologów, kardy­nałów, a nawet papież Klemens IX zasięgali jego rad Napisał kilka dzieł dotyczących życia mistycznego. Mimo tych umiejętności pozostał czło­wiekiem skromnym i pokornym. Największą czcią otaczał Najświętszy Sakrament. „Gdy kiedyś adorował św. Hostię – jakby strzała z niej wy­chodziła, która raziła jego lewy bok”. Piętno to pozostawiło ślady aż do śmierci. Zmarł 6 1 1670 r.

W kosciele powszechnym:
Epifania — uroczystość Objawienia Pańskiego. Jak na Zachodzie w dniu 25 grudnia, tak na Wschodzie 6 stycznia świę­cono radośnie dzień dla uczczenia trumfującego nad zimą słońca. Chrześcijanie zamienili ten dzień na uroczyste święcenie objawie­nia się Chrystusa, tego Słońca sprawiedliwości. Około r. 360 świę­to przeniesiono na Zachód. Stało się tam świątecznym wspomina­niem trzykrotnego objawienia się Chrystusa światu: w czasie po­kłonu mędrców, w czasie chrztu w Jordanie oraz podczas wesela w Kanie Galilejskiej. U nas wyakcentowano w szczególności ob­jawienie pierwsze i dlatego uroczystość określano długo jako świę­to Trzech Króli.

We Florencji św. Andrzeja Corsini. Syn możnego rodu j młodość przeżył burzliwie. Mimo to wcześnie wstąpił do karmeli­tów. Zdobył tam sobie opinię zakonnika gorliwego i umartwione­go. W r. 1349 mimo protestów i ucieczki został biskupem w Fiesole, gdzie zasłynął z miłosierdzia, umiejętności administracyjnych oraz z energii, z jaką zwalczał nadużycia. Zmarł w r. 1374.

W Rzymie bł. Rafaeli Marii Porras, założycielki zgroma­dzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego. Zmarła w r. 1925, na­tomiast błogosławioną ogłoszona została w r. 1952.

Przewiń do góry