Bł. o. Rafał Chyliński – patron na czas epidemii

Modlitwa do Bł. Rafała Chylińskiego

Błogosławiony Ojcze Rafale, dziękujemy Ci za Twoją wierność powołaniu zakonnemu i kapłańskiemu. Dziękujemy za ofiarne życie wypełnione modlitwą, duszpasterstwem w konfesjonale, a także posługą samarytańską względem chorych, biednych, opuszczonych i umierających. Przez wieki trwa o Tobie pamięć, że wspierałeś żebraków i nędzarzy; że przyodziewałeś nagich i karmiłeś głodnych; że umiałeś pocieszyć smutnych i załamanych; że dobrze radziłeś wątpiącym i zrozpaczonym.

Błogosławiony Ojcze Rafale – bądź pozdrowiony!
Błogosławiony Rafale, Zwierciadło Miłosierdzia Bożego – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, wierny Synu świętego Franciszka – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, Wzorze gorliwości kapłańskiej – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, Chlubo polskiej ojczystej ziemi – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, miłością bliźniego przepełniony – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, żarliwy Apostole Dobrej Nowiny – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, niestrudzony Szafarzu sakramentu pokuty i pojednania w konfesjonale – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, Mężu wytrwałej modlitwy i pokuty – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, Opiekunie ubogich i chorych – módl się za nami!
Błogosławiony Rafale, nasz Patronie i Orędowniku u Boga – módl się za nami!

Módlmy się.

Boże, Tyś serce Błogosławionego Rafała Chylińskiego, kapłana w zakonie franciszkańskim, wypełnił nadprzyrodzoną miłością biednych, chorych i nieszczęśliwych oraz głębokim zjednoczeniem z Jezusem Ukrzyżowanym, † spraw za Jego wstawiennictwem, abyśmy mocni w wierze i wzajemnej miłości jedni drugich brzemiona dźwigali * i tak wypełnili przykazania Chrystusowej Ewangelii podczas doczesnej pielgrzymki z ziemi do nieba. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

MODLITWA DO BŁ. O. RAFAŁA CHYLIŃSKIEGO NA CZAS EPIDEMII

Bł. Ojcze Rafale, gorliwy opiekunie chorych w czasie zarazy,
Twojej trosce powierzamy nas samych, Ojczyznę i cały świat.
Uproś nam u Pana Boga łaskę szybkiego uwolnienia od epidemii.
Wspomagaj wszystkich walczących z chorobą, by mogli służyć rozważnie i ofiarnie.
Bądź przy zarażonych i ich bliskich, wyjednaj im pokój serca i zdrowie.
A tych, których przemogła zaraza, podtrzymuj w drodze do domu Ojca. Amen.

Świadectwo o. Wojciecha Kozłowskiego mówiące o niezwykłym poświęceniu się o. Rafała Chylińskiego, w służbie chorym podczas XVIII-wiecznej zarazy w Krakowie:

„Podczas pomorku, gdy wiele luda tak z głodu jako i z zarazy, wylania wód, zmarło; tych zbierano z ulic, z rynku krakowskiego i do lazaretu odnoszono. To widział Sługa Boży Rafał, idąc do kościoła tak na odprawianie Mszy św. i śpiewanie Lefunctorum (gdyż wszelkiej kondycji lud umierał z affekcji wielkiej powodzi) … Ludzie leżeli w barłogach, od których fetor niezmierny wypadał, (O. Rafał) bez obrzydzenia do nich przystępował, onym zbawienne nauki dawał, czym mógł, posilał, rozdając im chleb. A gdy coraz się wzmagały choroby i ludzie marli, jegomość ksiądz oficjał krakowski rozkazał wszystkim zakonom, aby z każdego po dwóch księży co dzień posyłano do lazaretu… Przypominam sobie, że za dusze zmarłych, idąc do lazaretu i powracając do konwentu w odległości kilku staj, modlił się.

W tym lazarecie było luda na tysiąc leżących po ziemi na słomie, gdzie fetor nas spowiedników dusił, głowy ból wielki uczynił, od czego ja chorowałem. A że ci chorzy blisko siebie leżeli, do każdego słuchania spowiedzi trzeba było klęknąwszy schylić się i pilno słuchać dla wielkiego stękania, kaszlania, narzekania, co nam czyniło wielką trudność i pracę, gdyż nas spowiedników odmieniano co dzień innych.

Sługa Boży Rafał (…) tabaki ani wódki (jako antidotum), ile mogę spamiętać, nie zażywał. Przystąpiwszy do chorego, zaraz klęknął blisko twarzy, skłaniał uszy swoje, aby usłyszał, co chory mówi, pytając się go, w czym sobie każe służyć, czyniąc mu łagodnymi słowy perswazję, aby się zgadzał z wolą Pana Boga, aby się spowiadał. I tym chorym dawał pić i sam ich poił, spowiedzi słuchał, klęcząc z nachyleniem głowy, co i dysponując konających czynił codziennie przez wszystkie godziny ranne do obiadu, jak i po południu … łaska Boska wspierała go, gdyż ja odpoczywałem czując i na żołądku wymioty ckliwe, i na wiatr wychodząc dla mdłości; a jeden kapłan aż umarł z tego. W Słudze Bożym Rafale żadnego znaku nie widziałem i obrzydliwości. Fetorem od chorych Sługa Boży przeszedł wszystek, od którego zakonnicy uchodzili, obawiając się affekcji”.

Przewiń do góry