Kult obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela jako kontemplacja Bożego Miłosierdzia w ujęciu bł. Michała Sopoćki

Ks. prof. dr hab. Józef Zabielski
Białystok

            jesus, religion, churchCzasy współczesne charakteryzuje tempo rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia, w co szczególny wkład wniósł bł. Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy św. Faustyny Kowalskiej. Papież Franciszek, ogłaszając Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdziaw 2016 r., stwierdził: „Potrzebujemy nieustannie kontemplować tę tajemnicę miłosierdzia. Jest ona dla nas źródłem radości, ukojenia i pokoju. Jest warunkiem naszego zbawienia” (MV, 2). Religijna zasadność tego kultu oraz aktualizacja jego potrzeby domaga się pogłębionej refleksji teologicznej. W niniejszych analizach tego zagadnienia chcemy skupić się na kulcie obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela – Bożego Miłosierdzia w ujęciu bł. Michała Sopoćki, którego wkład w poznanie prawdy i form tego kultu jest jedyny w swoim rodzaju. Nasze analizy koncentrują się na dwóch zagadnieniach:

  1. Aktualność i teologiczne podstawy kultu Miłosierdzia Bożego;
  2. Historia i teologia obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela.
1. Aktualność i teologiczna zasadność kultu Bożego Miłosierdzia

Zapoczątkowanego w XX w. nowego impulsu kultu Bożego Miłosierdzia należy upatrywać w prywatnych objawieniach, skierowanych przez Pana Jezusa do świata za pośrednictwem polskiej zakonnicy ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – s. (Heleny) Marii Faustyny Kowalskiej. Helena Kowalska –
w życiu zakonnym s. Faustyna – urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec, dawny powiat Turek k. Łodzi. Zmarła w opinii świętości 05 października 1938 r. w klasztorze św. Józefa w Łagiewnikach k. Krakowa. To jej właśnie Chrystus postawił trzy żądania:

  • namalowanie obrazu Miłosierdzia Bożego (Najmiłosierniejszego Zbawiciela), jaki ukazał się jej w wielokrotnym widzeniu;
  • spisanie modlitw do Miłosierdzia Bożego, jakie – jak podaje s. Faustyna – sam Jezus jej podyktował;
  • ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy (Przewodnią, obecnie druga Niedziela Wielkanocna).

Spowiednikiem s. Faustyny Kowalskiej w okresie jej pobytu w Wilnie był ks. Michał Sopoćko, profesor Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie, a od 1947 r. profesor Arcybiskupiego Wyższego Seminarium w Białymstoku. Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 r. k. Oszmiany (obecnie teren Białorusi). W 1910 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie i po ukończeniu czteroletnich studiów seminaryjnych, 15 czerwca 1914 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jako kapłan został mianowany wikariuszem parafii Taboryszki, gdzie pracował do końca I wojny światowej. W 1918 r. zapisał się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Warszawskiego, który ukończył stopniem magistra teologii; równocześnie studiował w Wyższym Państwowym Instytucie Pedagogicznym, gdzie również uzyskał magisterium z pedagogiki. W 1926 r. doktoryzował się
z teologii moralnej, w 1934 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego. W tym samym czasie był ojcem duchownym w Seminarium Metropolitalnym w Wilnie oraz profesorem teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym USB w Wilnie. Obok pracy w seminarium i na uniwersytecie był również kierownikiem duchowym w zakonach żeńskich, m.in. w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Jako spowiednik s. Faustyny Kowalskiej z tego Zgromadzenia zaangażował się w szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego. Po wojnie, w 1947 r., został wezwany przez abp. R. Jałbrzykowskiego do pracy w Seminarium Duchownym w Białymstoku. Nieustannie szerzył kult Miłosierdzia Bożego, wypracowując jego teologiczne podstawy. Zmarł w opinii świętości 15 lutego 1975 r. w Białymstoku. Po zakończeniu procesu beatyfikacyjnego, 28 września 2008 r., w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku został ogłoszony błogosławionym. Jemu to, jako swemu kierownikowi duchowemu, s. Faustyna zwierzyła się ze swych przeżyć i żądań stawianych przez Pana Jezusa.
Ks. Sopoćko już od dzieciństwa miał szczególny kult do Bożego Miłosierdzia, gdyż – jak twierdził – doświadczał ciągłej Opatrzności Bożej w swoim życiu,
a modlitwy tego typu wyniósł już z domu rodzinnego. Objawienia s. Faustyny pobudziły go do głębszego zainteresowania się kultem Bożego Miłosierdzia.

Kult Miłosierdzia Bożego, mimo że zdobywał coraz większą popularność wśród wiernych, napotykał także wielkie trudności, zarówno ze strony teologów, jak
i władz kościelnych. Powiązanie go  z prywatnymi objawieniami s. Faustyny Kowalskiej doprowadziło w 1958 r. do wydania przez Kongregację Św. Oficjum zakazu szerzenia tego kultu w formach podanych przez s. Faustynę. Napotykane trudności ks. Sopoćko starał się przezwyciężyć poprzez teologiczne pogłębienie tego zagadnienia i jego uzasadnienie biblijno-patrystyczne. Ks. M. Sopoćko opublikował ok. 50 pozycji (książki, artykuły, referaty) traktujących
o Bożym Miłosierdziu. Po decyzji Stolicy Apostolskiej w 1958 r. całość swojej nauki o Miłosierdziu Bożym zebrał w 4-tomowym dziele pt. „Miłosierdzie Boga
w dziełach Jego”, w którym nie odwołuje się do objawień s. Faustyny. Oprócz prac opublikowanych drukiem, pozostawił sporo materiałów archiwalnych, dotyczących zagadnienia Bożego Miłosierdzia. Ks. Sopoćko był pierwszym prekursorem i apostołem kultu Bożego Miłosierdzia w naszych czasach. On też inspirował innych teologów do zajęcia się tym zagadnieniem, a jego przemyślenia i opinie w tym względzie budzą także dzisiaj coraz większe zainteresowanie.

We współczesnej ludzkości można wyróżnić dwie skrajne postawy wobec Bożego Miłosierdzia. Z jednej strony „umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć na margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie «miłosierdzie» jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem: uczynił sobie ziemię poddaną” (DiM, 2). Z drugiej strony, współczesny człowiek uświadamia sobie wielorakie zagrożenia swej egzystencji, przede wszystkim zagrożenia sięgające dalej niż kiedykolwiek w dziejach. „I dlatego też wielu ludzi i wiele środowisk, kierując się żywym zmysłem wiary, zwraca się niejako spontanicznie do miłosierdzia Boga w dzisiejszej sytuacji Kościoła i świata” (DiM, 2). Potwierdzeniem tej potrzeby zwrócenia się do Bożego Miłosierdzia są prywatne objawienia, zwłaszcza św. Faustyny Kowalskiej, które w zasadniczym stopniu udostępnił światu bł. Michał Sopoćko.

Kult Bożego Miłosierdzia, jako publiczna forma religijności Kościoła, ma swe podstawy w Objawieniu, na którym oparte jest uzasadnienie teologiczne. Mając to na względzie, bł. Michał Sopoćko stwierdza: „Nabożeństwo  do Miłosierdzia Bożego czy Najmiłosierniejszego Chrystusa nie jest żadną nowością, bo w istocie swej sięga przez swe dogmatyczne podstawy do Objawienia”. Kult Miłosierdzia Bożego zakotwiczony jest w prawdach wiary o Wcieleniu Syna Bożego, Odkupieniu i Uświęceniu ludzi, w „których jak najbardziej okazała się miłosierna miłość Boża” (ks. prof. W. Granat).

Jako motto do rozważań Miłosierdzia Bożego we Wcieleniu Syna Bożego bł. Michał Sopoćko przyjmuje słowa św. Jana Ewangelisty: „Słowo stało się Ciałem
i zamieszkało wśród nas” (J 1,14). Ewangelista w tych trzech pierwszych słowach wyraża największą tajemnicę Wcielenia, która była początkiem i podstawą wszystkich dzieł Miłosierdzia Bożego w Odkupieniu. Niezależnie od poglądu na przyczynę Wcielenia, zdaniem Błogosławionego, samo zstąpienie Syna Bożego na ziemię jest dziełem nieskończonego Miłosierdzia Boga (Ipsa missio Jesu ad genus humanum est opus misericordiae divinae). W połączeniu dwóch natur
w jednej Osobie Jezusa Chrystusa, objawia się potęga Bożego Odkupienia, „ale przede wszystkim przez Wcielenie ujawnia się najbardziej Miłosierdzie Boże. Żadnym bowiem darem nie ujawniłaby się większa litość Boga nad nędzą ludzką, jak darowaniem najmilszego Syna swojego. Nic już większego dla nas nie można było uczynić, nic ofiarować droższego i skuteczniejszego dla naszego stworzenia. Może się komuś wydawać, że większym Miłosierdziem byłoby darowanie win darmo i zabranie wszystkich ludzi do nieba. Jednak w rzeczywistości więcej jest litości w darowaniu Syna Bożego, jak również o wiele cenniejsze jest takie zadośćuczynienie” (M. Sopoćko). Miłosiernymi dobrodziejstwami Wcielenia są też skutki z niego płynące, „które trwają i trwać będą na wieki” (M. Sopoćko).

Stworzenie i Odkupienie są początkiem miłosiernego skłonienia Boga ku stworzeniom. „Największe Miłosierdzie Boże – podkreśla bł. Michał Sopoćko – okazało się dopiero przy Odkupieniu przez Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Boga-Człowieka. Grzech bowiem postawił rodzaj ludzki niżej nicości. Dlatego podniesienie go z tej największej nędzy i napełnienie nową świętością wymagało największej mocy i potęgi”. Ta wypowiedź ukazuje trzy elementy zawarte
w dziele Odkupienia: mękę i śmierć Jezusa Chrystusa, Jego zmartwychwstanie oraz chwalebne wniebowstąpienie. Odkupienie ludzkości ojcowie Soboru Watykańskiego II określają pojęciem „Paschalne misterium Chrystusa”, ucząc, że: „Dzieła odkupienia ludzi i doskonałego uwielbienia Boga (…) dokonał Chrystus Pan głównie przez paschalne misterium swojej błogosławionej męki, zmartwychwstania i chwalebnego wniebowstąpienia. Przez to misterium, umierając – zniszczył naszą śmierć i zmartwychwstając – przywrócił nam życie” (KL, 5).

Prawda o Bożym Miłosierdziu w Odkupieniu zakotwiczona jest w przekazie Biblii. Św. Piotr Apostoł stwierdza: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei:
do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego…” (1P 1,3-4). Drugim tekstem biblijnym, akcentującym Boże Miłosierdzie w odkupieńczym dziele Boga jest Magnificat, w którym Maryja, podobnie jak św. Piotr, uroczyście ogłasza nieskończone Miłosierdzie Boże w Odkupieniu, którego udziałem stała się Ona sama i wszystkie Jej przyszłe przybrane dzieci.

Wczytując się w dzieło Odkupienia, bł. Michał Sopoćko stwierdza: „Chrystus, odkupując ludzi przez Mękę, stał się Pośrednikiem u Boga. To pośrednictwo obejmuje trzy urzędy: kapłański, nauczycielski i królewski”. W zbawczym pośrednictwie Chrystusa można wyróżnić trzy skutki Jego Męki i Śmierci:

  • zadośćuczynienie Ojcu;
  • pojednanie ludzkości z Bogiem;
  • wysłużenie zasług.

Wielkość Bożego Miłosierdzia w zadośćuczynieniu wyraża się przede wszystkim w tym, że tego dokonał sam Bóg-Człowiek, gdyż „tylko On jako równy Bogu Ojcu mógł dać godne zadośćuczynienie za nieskończoną obrazę i ustanowić skarb, z którego by można było czerpać ustawiczne zadośćuczynienie za grzechy poszczególnych ludzi aż do skończenia świata. Gdyby nie był Bogiem, nie mógłby godnie zadośćuczynić, a gdyby nie był Człowiekiem, zadośćuczynienie nie pochodziłoby od ludzi, którzy znowu nie mieliby doskonałego  i pewnego wzoru, jak uzyskać przebaczenie” (M. Sopoćko).

Świadczenie Miłosierdzia Bożego w dziełach zbawczych Wcielenia i Odkupienia nie wyczerpało się, gdyż „dokonawszy na krzyżu pogodzenia rodu ludzkiego
z Bogiem Ojcem, nie mógł Chrystus pozostawić nas własnemu losowi i nie czuwać z wysokości nieba nad swym dziełem” (J. Woroniecki). Bóg nadal świadczy swe miłosierdzie w Kościele. „Wszystkie łaski sakramentów świętych i sakramentaliów, odpusty i charyzmaty, dary i owoce Ducha Świętego są nieprzerwanym strumieniem Miłosierdzia, spływającym w Kościele na wiernych” (M. Sopoćko).

Chrystus założył Kościół z Miłosierdzia swego, gdyż zstąpił na ziemię „dla wszystkich ludzi i po wszystkie czasy. Dlatego, kiedy odjął ludziom swoją widzialną obecność, pozostawił im Kościół, któremu dał swoją naukę, swoją władzę, swój kult, swoje sakramenty, jakby drugiego siebie” (M. Sopoćko). Ta jedność Chrystusa z całą ludzkością dokonuje się poprzez Ducha Świętego w Kościele, co jest urzeczywistnieniem Bożego miłosierdzia: „Jeżeli Chrystus jest uosobieniem miłosierdzia Bożego, to Kościół jest tego miłosierdzia urzeczywistnieniem. (…) Słowo Wcielone odnajduje w Kościele całą ludzkość, która przez nie nawiązuje przyjaźń z Bogiem” (M. Sopoćko). Działalność Kościoła, jego trwałość i nieomylność gwarantuje Duch Święty, który „dogłębnie przenika łaską swoją dusze jego członków, wpływając zarazem na urząd nauczycielski, kapłański i pasterski. Jest to dalszy ciąg połączenia Chrystusa Pana z jego Ciałem Mistycznym, dalszy ciąg miłosierdzia Syna Bożego względem rodzaju ludzkiego” (M. Sopoćko). Bł. Michał Sopoćko wyróżnia dwa kierunki miłosiernej działalności Kościoła: sakramentalno-mistyczny i etyczno-ascetyczny. „W Kościele nie może być świętości bez sakramentów, ani też przystępowania do nich bez dążenia do doskonałości” (M. Sopoćko). Nadprzyrodzoność sakramentów Kościoła zakotwiczona jest w Bożym Miłosierdziu.

 2. Historia i teologia obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela

W rozwijającym się kulcie Bożego Miłosierdzia kluczowe miejsce zajmuje obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, pospolicie zwany obrazem Bożego Miłosierdzia. Obraz ten odegrał też decydującą rolę w kształtowaniu się rozwoju tego kultu. Przyczynił się bowiem do bardzo szybkiego rozszerzenia się tego kultu po całym świecie, ale stanowił też najbardziej sporny punkt rozwoju tego dzieła. Stąd też jest rzeczą konieczną poznać historię powstania tego obrazu, losy jego kształtowania oraz znaczenie dogmatyczne, liturgiczne i artystyczne.

Geneza obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela ma swe źródło w objawieniach s. Faustyny Kowalskiej, dotyczących Bożego Miłosierdzia. Pierwsze objawienie z żądaniem namalowania obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela s. Faustyna otrzymała 22 lutego 1931 r. w czasie pobytu w domu zakonnym w Płocku. Wydarzenie to tak opisuje: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa, ubranego w szatę białą. Jedną  rękę miał podniesioną do błogosławieństwa, a drugą dotykał szaty na piersiach. Spod uchylonej szaty wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi biały. W milczeniu wpatrywałam się
w Pana. Dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: «Wymaluj obraz według wzoru, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie! Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej, a potem na całym świecie». Z obrazem tym Jezus wiązał dwie obietnice: «Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swojej chwały… Pragnę, aby kapłani głosili to wielkie Miłosierdzie moje względem dusz grzesznych: niech się grzesznik nie lęka zbliżyć do mnie»” (F.M. Kowalska).

Na prośbę bł. Michała Sopoćki artysta Eugeniusz Kazimierowski rozpoczął malowanie tego obrazu. S. Faustyna osobiście udzielała mu wskazówek co do treści przedstawionej na obrazie. W lipcu 1934 r. obraz został ukończony, a na uskarżenia s. Faustyny, że postać Chrystusa nie jest tak piękna, jak w widzeniu, Pan Jezus odpowiedział, że „wielkość obrazu nie tkwi w doskonałości farby ani pędzla, lecz w łasce Bożej” i że spojrzenie Pana Jezusa, to spojrzenie z krzyża wezbrane miłosierdziem: „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła Miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (M. Sopoćko). Namalowany przez Kazimierowskiego obraz „przedstawia Chrystusa w postawie idącej na tle ciemnym w białej szacie, przepasanej pasem. Prawą ręką, podniesioną na wysokości ramienia, błogosławi, a lewą (dwoma palcami) uchyla nieco szatę w okolicy Serca (niewidzialnego), z którego wychodzą promienie (na prawo od widza blady, na lewo czerwony) w różnych kierunkach” ( M. Sopoćko).

Zwrotnym momentem w historii kultu Miłosierdzia Bożego i samego obrazu był rok 1958, kiedy to Kongregacja Św. Oficjum ogłosiła dekret zakazujący szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego w formie propagowanej przez s. Faustynę Kowalską. Przyczyną takiego stanowiska Stolicy Apostolskiej było oskarżenie przez abp. Antoniego Baraniaka w Kongregacji Św. Oficjum głównego krzewiciela tego kultu, ks. M. Sopoćko. W piśmie „L’Osservatore della Domenica” z 15 marca 1959 r. zamieszczono oświadczenie: „Miłosierdzie Boże triumfuje w całej historii ludzkości i jest prawdą, że Pismo św. a zwłaszcza Ewangelia, jak również liturgia, są jak gdyby ciągłym rozmyślaniem i ciągłym wychwalaniem Miłosierdzia Bożego. Św. Oficjum w żaden sposób nie miało intencji potępienia tego nabożeństwa, a tylko rozpowszechniania obrazów i pism pochodzących od Siostry Faustyny” (AAB-S-6). Tę zakazującą notyfikację z 1959 r. Stolica Apostolska cofnęła 15 kwietnia 1978 r.  W historii obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela da się zauważyć dwie zasadnicze jego wersje: pierwsza, oparta na objawieniach s. Faustyny, namalowana w 1934 r. przez  Eugeniusza Kazimierowskiego w Wilnie i druga wersja, to obraz namalowany w 1954 r. przez Ludomira Śleńdzińskiego, oparty na Ewangelii.

Pierwszy obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela oparty został na objawieniach s. Faustyny Kowalskiej. Według oceny Komisji Artystycznej z 1941 r. obraz ten
o wymiarach 260×138 cm „przedstawia Chrystusa w postawie idącej, prawą ręką błogosławiącego, a lewą uchylającego szatę w okolicy serca. Spod uchylonej szaty tryskają dwa promienie: na prawo od widza światły, a na lewo czerwony” (AAB-S-34). Charakterystyczną cechą tego obrazu są dwa promienie – czerwony i biały, wychodzące z okolicy serca Pana Jezusa. S. Faustyna początkowo nie mogła wyjaśnić znaczenia tych promieni na obrazie i dopiero po jakimś czasie oświadczyła, że Pan Jezus na modlitwie jej powiedział: „Promienie na obrazie oznaczają krew i wodę, które wytrysnęły z wnętrza Miłosierdzia mego wówczas, kiedy konające Serce moje zostało otwarte na krzyżu. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę, a czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem duszy. Te promienie osłaniają duszę przed zagniewaniem Ojca mego; Szczęśliwy, kto w ich świetle żyć będzie, bo nie dosięgnie sprawiedliwa ręka Boga” (M. Sopoćko).

Niniejsza interpretacja podana przez s. Faustynę skłoniła ks. Sopoćkę do głębszych przemyśleń na ten temat. Szukając uzasadnienia, sięgnął do Pisma świętego i Tradycji. Idąc za nauką Ojców i Pisarzy Kościoła, w kolorze tych promieni widział symbol sakramentów świętych: „Biały promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę przez łaski oczyszczające ją od grzechów (sakrament chrztu i pokuty), a czerwony promień oznacza krew, która jest życiem duszy przez łaski, podtrzymując świętość i pomnażając ją (wszystkie sakramenty). Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela jest więc symbolem Miłosierdzia Bożego”
(M. Sopoćko). Studium  przedmiotu pozwoliło ks. Sopoćce na ustalenie momentu z życia ziemskiego Chrystusa, jaki został uwidoczniony na tym obrazie. Scena tam przedstawiona ukazuje Chrystusa  Zmartwychwstałego „w momencie ukazania się Apostołom w Wieczerniku ze słowami «Pokój wam» i ustanowienie sakramentu pokuty – sakramentu Miłosierdzia Bożego (por. J 20,19nn). Nie jest to już osoba Zbawiciela bez określonego dokładnie momentu z jego życia ziemskiego, jak na obrazach Serca Najświętszego, ale Chrystus w uroczystej postawie i najważniejszej dla nas chwili – Chrystus przynoszący pokój, zapowiedziany jeszcze nad żłóbkiem betlejemskim przez Aniołów i modlących się (wzrok skierowany ku dołowi) oraz błogosławiący ręką prawą (podniesioną do wysokości ramienia), a lewą uchylający szatę w okolicy Serca (niewidzialnego), skąd wypływają promienie – na prawo od widza blady, oznaczający wodę,
a na lewo czerwony, oznaczający krew. Charakterystyczną cechą tego obrazu są, nie tylko promienie, ale cała postać Zbawiciela we wspomnianym momencie” (AAB-S-34).

Ewangeliczna scena ukazania się Chrystusa Zmartwychwstałego stanowi swoisty probierz teologicznej poprawności omawianego obrazu. Stąd też wszystkie odmienne postaci Chrystusa Miłosiernego ks. Sopoćko uważał za błędne i niezgodne z objawieniami s. Faustyny. W tym należy też upatrywać przyczynę zakwestionowania w 1947 r. poprawności obrazu Adolfa Hyły, znajdującego się w Łagiewnikach k. Krakowa i licznie kolportowanego w odbitkach. Obraz Hyły nie był zgodny z wizją s. Faustyny ukazanej na płótnie przez  Kazimierowskiego, gdyż nie przedstawiał omówionej sceny ewangelicznej. Pan Hyła bowiem „namalował Chrystusa na tle kwiatów z podniesioną wysoko nad ramię prawicą w postaci nieco wygiętej i filuternie  spoglądającej, a raczej adorującej oczami widzów” (AAB-S-34). Ks. Sopoćce obraz ten „przypomina raczej św. Jana Chrzciciela na puszczy” (AAB-S-34), niż Chrystusa Zmartwychwstałego.

Biblijno-patrystyczna interpretacja obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela i zgodność jego z Ewangelią dały podstawę ks. Sopoćce do ubiegania się
o zatwierdzenie tego obrazu do kultu publicznego. Stąd też, gdy Konferencja Episkopatu Polski we wrześniu 1953 r. postanowiła usuwać obrazy związane
z objawieniami s. Faustyny, ks. Sopoćko w liście do Przewodniczącego Episkopatu dowodzi, że chociaż źródło powstania tego obrazu sięga objawień prywatnych, to treść jego opiera się na Ewangelii i posiada swe głębokie uzasadnienie teologiczne.  Zgłaszając obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela do konkursu zorganizowanego w 1954 r. w Krakowie, ks. Sopoćko odwoływał się wyłącznie do Ewangelii, wyłączając wszelki związek z objawieniami prywatnymi. Wybrany tą drogą obraz Śleńdzińskiego, podobnie jak obraz Kazimierowskiego, odpowiada widzeniu s. Faustyny, ma on jednak swoje całkowite uzasadnienie w nauce Kościoła bez względu na jakiekolwiek objawienia prywatne. „Tu – stwierdza ks. Sopoćko – widzeń s. Faustyny nie trzeba brać pod uwagę, albowiem one nie były i nie mogą być powodem wprowadzenia nowego kultu przez cześć tego obrazu. One były tylko okazją ku temu i obecnie, aż do ich oficjalnego przez Kościół zaaprobowania, winny być tak traktowane. Sam zaś kult Najmiłosierniejszego Zbawiciela nie jest nowy (…), a stary jak chrześcijaństwo, a tylko ostatnio był przyprószony kurzem zapomnienia”. Zarówno więc geneza powstania, jak i treść obrazu Śleńdzińskiego, opiera się na Objawieniu. Wyglądem zewnętrznym jest on zbliżony najbardziej do obrazu  Kazimierowskiego i jest niejako najlepszą jego kopią, z uwzględnieniem całej interpretacji biblijno-dogmatycznej.

Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela namalowany przez Śleńdzińskiego odpowiada normom przewidzianym przez Kościół, co potwierdziły kościelne Komisje w Polsce. Komisja Główna Episkopatu Polski zatwierdziła ten obraz do kultu publicznego. Ks. Sopoćko, propagując kult Miłosierdzia Bożego, przywiązywał do tego obrazu wielka wagę i uważał go za jeden z podstawowych form tego kultu. W tym też celu podał głębokie uzasadnienie teologiczne oraz wykazał potrzebę i skuteczność kultu tego obrazu. Religijny kult obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela szerzy się na całym świecie. Przyczyną tego nie jest specjalna propaganda, ale duchowa potrzeba ludzi, na co wskazują niezwykłe skutki tego kultu (nawrócenia grzeszników i wiele innych łask otrzymanych tą drogą). W wielu kościołach widzimy obrazy Najmiłosierniejszego Zbawiciela, przed którymi niemal stale modlą się wierni, a wota obok obrazów są dowodem otrzymanych łask.

***

Wśród wielu form objawień Bożego Miłosierdzia szczególne miejsce zajmuje obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela – Miłosierdzia Bożego. Można odpowiedzialnie stwierdzić, że jest on znany na całym świecie, a jego kult stanowi bardzo powszechną formę chrześcijańskiej pobożności.

Przewiń do góry